Bóg pozwala być Nim!

10502305_755356181182551_2414901769487212943_n

Kasia: Zapytywali Go zebrani: «Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?» Odpowiedział im: NIE WASZA TO RZECZ ZNAĆ CZAS I CHWILE, KTÓRE OJCIEC USTALIŁ SWOJĄ WŁADZĄ,  ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi».

Właściwie to Pan Jezus niegrzecznie się odezwał, podobnie jak wtedy do Maryi: „Kobieto, czy to twoja lub Moja sprawa…”

Jak postrzegamy Jezusa? W naszej kulturze obraz Jezusa niejednokrotnie został utkany z cukru i może powodować mdłą niechęć w tych, którzy słusznie już rozpoznali w sobie powołanie do walki tu i teraz, choć może jeszcze nie rozeznali jej celu!

Szatan z całych sił chce zniekształcać obraz Chrystusa w naszym społeczeństwie, czyli w Tobie i we mnie. Cały czas trwa demoniczna praca nad tym, aby obraz ludzi tego świata (np. gwiazdy filmowe… muzyczne… , liderzy polityczni, walczący w ruchach ideologicznych, z ekologicznymi włącznie..) był wtłaczany w naszą mentalność, jako jedyny przykład tzw. silnych osobowości, które mają nam imponować, nas zachwycać. Chodzi o to, aby obraz systemowych liderów zagłuszał lub wypierał realny obraz Jezusa Chrystusa. To jest fakt.

Jednocześnie zakłamany obraz Jezusa Chrystusa jest nam nieustannie podszeptywany. Ośmieszanie starszych kobiet modlących się codziennie na Mszy Świętej, szydzenie z kapłanów, intrygi około kościelne nadmuchiwane w mediach… wszystko to ma pokazać Chrystusa nieprawdziwego.

A tymczasem to Jezus Chrystus jest nieskończoną siłą i tylko On! Jezus ma określone cechy charakteru i nie jest lukrowanym ‘mięczakiem’, ale łagodny jak baranek, potrafi być ostry, nazwać rzeczy po imieniu w nas. Tylko On może dać nam wyzwania jakich w głębi serca pragniemy – bo zna prawdziwe przyczyny naszych pragnień i ma Moc je nieustannie naprostowywać!   Proszę Ojca, jakie cechy charakteru ma Jezus Chrystus, bo z pewnością nie jest taki, jak chce Go przedstawiać ten świat?

o. Maciej: Mamy sporządzić identikit Jezusa? Spróbujmy! Przede wszystkim trzeba pamiętać, że Jezus był i jest prawdziwym człowiekiem. PRAWDZIWYM człowiekiem. Wielokrotnie wybrzmiały w naszych rozmowach słowa Ps 45: „Tyś najpiękniejszy z synów ludzkich”. Jezus jest najpiękniejszym człowiekiem, nie tylko interesującym, pięknym, ale NAJPIĘKNIEJSZYM.

Nie chodzi tu o piękno z centrum fitness, czy z salonów kosmetycznych, tak bardzo dzisiaj lansowane jako najwartościowsze, ale o piękno, które ma człowiek rozpalony autentyczną miłością. To jest piękno Chrystusa! To jest Jego doskonałość ludzka! Wbrew temu, co głosi świat, nie ma większego piękna od piękna miłości. Pasja miłości, bezinteresowny, kompletny dar z siebie to podstawowa cecha Jezusa, która kształtuje cały Jego charakter. Dzisiaj piękno autentycznej miłości jest perfidnie atakowane, wykrzywiane i banalizowane, często wyśmiewane, jako romantyczna słabostka, bo przecież życie to walka, to brutalna rywalizacja, ciągły konflikt w dążeniu do egzekwowania swoich praw.

Chrześcijaństwo jest przedstawiane jako propozycja dla słabych, którzy nie dają sobie rady w życiu, nie wytrzymują presji i… uciekają w religię, chroniąc się w Kościele.

Hm, jak bardzo biedni są ludzie, którzy myślą w taki sposób! Czym jest życie bez miłości? Czym jest!? Historią, która nie ma ani smaku, ani sensu! Brak miłości pogłębia nieustannie naszą samotność.

Walka o swoje, rywalizacja, która nigdy się nie kończy, to mury i kraty, które rosną wokół nas. Tak naprawdę to jest prawdziwe tchórzostwo, to jest brak odwagi, to jest ucieczka!

Miłość, ta prawdziwa, to pozwolić, żeby drugi człowiek dotknął mnie swoimi problemami, żeby pobrudził mnie swoim brudem, obarczył mnie swoją niesprawiedliwością. To jest chrześcijaństwo! Pasja Miłości!

Miłość – to prawdziwa odwaga! Bo kochać to pozwolić drugiemu na błędy i na słabość, to przestać zajmować się sobą i zacząć dbać o prawdziwe dobro drugiego człowieka. Chrystus jest najpiękniejszy, bo kocha w taki sposób. On jest najpiękniejszy, bo nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wszystkich (por. Mk 10, 45).

Miłość – najpiękniejsze Piękno…

Kasia: „ ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi».

Po tych słowach uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: «Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba».

Jezus Chrystus mówił o tym, że będzie musiał ‘odejść’, ‘zostawić’ człowieka aby mógł przyjść Pocieszyciel.

To nie działo się tylko wśród uczniów, ale dzieje się do dziś w każdym z nas. Dlaczego?

Czy ja – człowiek muszę doświadczyć tego ‘odejścia’ Chrystusa, aby zrodziło się we mnie najczystsze pragnienie przyjęcia Ducha Świętego?

Jeśli Jezus mówi, że MUSI odejść, to znaczy że nie robi tego dla siebie, ale dla mnie! Jak kochająca mądra mama pozwala dziecku doświadczyć siebie samego, pozwala mu się np. wypłakać, ale nie porzuca go, tak samo Jezus odchodzi, ale nigdy nie porzuca, abyśmy mogli doświadczyć w sobie samych siebie. Wejść we własną szczęśliwą niemoc, we własną nicość, bo tak naprawdę TO doświadczenie i pokochanie we mnie prawdy o mnie samej,  jest dopiero gotowością na przyjęcie wszystkiego, co przygotował dla mnie Bóg w darach Swego Świętego Ducha!

Gdyby człowiek to rozumiał, jakże lekkie byłoby dla niego brzemię, jakże słodkie i cudowne!!! A Duch Święty nie musiałby czekać i czekać z prezentami! … Duch Święty – Najświętsza Subtelność!

o. Maciej: Chrystus nas zostawił…? Nie! On zabrał nas z sobą! Wniebowstąpienie Jezusa to wniebowstąpienie człowieka! Chrystus wywyższył do godności Nieba naszą ludzką naturę, „wszczepił” ją w Boga. Jesteśmy w Nim, zanurzeni w Jego życiu, w intymności Trójcy Przenajświętszej. To się dzieje! To jest nasza najprawdziwsza rzeczywistość! Jesteśmy już z Nim w Niebie, choć jeszcze nie spełniło się w naszym ciele to, co jest nam obiecane. Chrystus wstąpił do Nieba, ale nie odszedł od nas. On, który tam przebywa, jest również i z nami; a my, którzy tu jesteśmy, i tam razem z Nim jesteśmy. Chrystus jest w Niebie w swoim Bóstwie, mocy i miłości; my nie możemy tam przebywać tak jak On, jednakże możemy tam być naszą miłością, ale w Nim. (św. Augustyn). Duch Święty jest tym, który wprowadza nas w tę relację… On jest Komunią, jest Darem jedności… Ja i Bóg – Komunia Miłości… Szczęście, które rozsadza… Piękno, od którego aż kręci się w głowie…

„Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę…”

Jest jednak doświadczenie nocy uczuć, czy nocy duszy. Nie chodzi o porzucenie, ale o doświadczenie człowieka w człowieku, aby nie wątpić w to, że to nie Bóg mnie potrzebuje, ale ja potrzebuje Jego.

 Czy ta pożyteczność odejścia, o której mówi Jezus, odejścia, które jest nieodejściem, bo jest Duch Święty… , ale jednak mówi odejdę… ale nie mówi ‘teraz się zamienię w Ducha Świętego, którego doświadczycie’, ale że ‚odejdę’ … jakby: zasłonię się i jestem, ale zasłonię się, byś mógł zapragnąć… zatęsknić… To nie jakaś gra… to dla naszego dobra.

Tyle słów, ale żadne nie oddadzą tu prawdy, są zbyt jednoznaczne. Słowa narzucają granice, których w Bogu nie ma, tylko w nas.

 Czy to wszystko z tym ‚odejściem’ nie rozbija sie czasem w nas – w naszej niemożności pojęcia Trójcy Świętej? Szczęśliwą jesteśmy ograniczonością w Miłości Trój-jedynego Boga!

Kasia: A o to dalszy ciąg przygody! Św. Paweł, zwalony do ziemi, poznał swoje nic, którym jest. Szczęśliwe nic!!! Najszczęśliwsze! Poznał więc siebie samego. Wtedy był pełen pustki – jakby wysprzątany – bo tak trzeba aby przyjąć wszystko z Ducha Świętego. I przyjął. I wtedy dostał Mocy Bożej z Ducha Świętego, aby móc poznawać Boga. Dlatego właśnie mógł do Ciebie i do mnie napisać list:

„Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam ducha mądrości i objawienia w głębszym poznawaniu Jego samego, to znaczy światłe oczy dla waszego serca, tak byście wiedzieli, czym jest nadzieja waszego powołania, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych i czym przemożny ogrom Jego mocy względem nas wierzących na podstawie działania Jego potęgi i siły, z jaką dokonał dzieła w Chrystusie, gdy wskrzesił Go z martwych i posadził po swojej prawicy na wyżynach niebieskich, ponad wszelką zwierzchnością i władzą, i mocą, i panowaniem, i ponad wszelkim innym imieniem wzywanym nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym.

I wszystko poddał pod Jego stopy, a Jego samego ustanowił nade wszystko Głową dla Kościoła, który jest Jego Ciałem, Pełnią tego, który napełnia wszystko na wszelki sposób.” Ef 1, 17-23

Oto prawdziwa natura naszych intelektów, rozumów, emocji, uczuć – wszystko zatopione w Przyczynie Sprawczej, która jednocześnie jest Celem Ostatecznym. WSZYSTKO WYPEŁNIONE NA WSZELKI SPOSÓB!!! Oto rozkosz prawdziwa – Nieskończony Bóg, który chce być poznawany i sam daje Siebie w naszym poznawaniu, aby Miłość między nami była Boska! Na Jego poziomie! Czyli w pełni świadoma w swym świętym szaleństwie!

Miłość, którą jest Bóg – to relacja, w której poznawanie Boga przez człowieka jest od razu (jednoczesnym!) wejściem Jego – jako Tego którego poznaję – w człowieka poznającego. Jako Właściciel czasu,  Bóg nie chce mieć czasu na nasze rozważania! Od razu chce być w nas i kochać!

o. Maciej: Poznać Boga to rzucić się w Niego, ale tak naprawdę, w konkrecie życia, bez poetyckich abstrakcji. To dać się porwać, pochłonąć świętemu szaleństwu rwącego nurtu Miłości, tej Miłości, która uwalnia mnie ode mnie, porywa w nadzwyczajność, wyrywa z ciasnych norm i bezpiecznych schematów. O, jakże jest piękne to doświadczenie! „Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20). Zatopiony w Nim do utraty tchu… Tego pragnę! Tego chcę!

Oto dzieło Ducha Świętego w nas!

Kasia:  «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą i ci odzyskają zdrowie».

Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami, które jej towarzyszyły. Mk 16, 15-20

Proszę Ojca. Gdyby nie ostatnie słowo: „współdziałał z nimi” – można by przekłamać łatwo sprawę i powiedzieć, że Pan Jezus sobie zasiadł, a my teraz mamy się męczyć. Tak – to byłaby okrutna półprawda. Ale Jezus zasiadł po prawicy Ojca i współdziała!

A teraz ważne:

Co do naszego „męczenia się” dla szerzenia Królestwa Bożego – przecież tego właśnie pragniemy najbardziej!!!

Bez względu na to, czy jesteśmy tego świadomi, czy nie! To jest właśnie realizowanie się boskości Boga w nas! Nasze szczęście! To nie my robimy łaskę Bogu, ale On, znając naszą cudowność – bo sam nas takimi stworzył, pozwala nam być Sobą! On działa, On rozdaje Swoje Królestwo, a my dzięki Jego czułości, możemy odczuwać i przeżywać ścieranie się dla innych, umieranie dla nich, jak Bóg umiera dla każdego z nas, a my mamy Łaskę współudziału, bo nas Bóg stworzył do bycia boskimi jak On! Do głoszenia Jego Królestwa, w przeróżnych formach.

Być niczym w Nim, oto wszystko!

o. Maciej: To wręcz niepojęte jak bardzo ufa nam Bóg! Jak bardzo na nas liczy! Chrystus powierza nam swoją misję! „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”… tak samo, identycznie, dla tej samej misji… Dlatego weźmijcie Ducha Świętego, weźcie tą samą nadzwyczajność, jaka jest we Mnie i idźcie, odpuszczajcie grzechy, przebaczajcie… (por. J 20, 21-23).

Dar miłości, dar przebaczenia słabości twojej żony, grzechów twojego męża, buntu dzieci, surowości rodziców…

Idźcie w mocy Ducha Pocieszyciela, nie ustawajcie, świat tak bardzo pragnie miłości, tak niesamowicie łaknie przebaczenia…

Idźcie! Weźmijcie Ducha Świętego!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *