Czas rekolekcji szkolnych – czasem sensu, czy bezsensu?

IMG_2937

 

Wstęp – wyjaśnienie tytułu

          Na początek pozwolę sobie uściślić pogląd na temat czasu, a jak mniemam nie będzie to wyłącznie prywatny osąd uznany a priori, ale prawda in se.

Otóż uczciwie zgłaszam tezę, iż czas bezsensu nie istnieje! Wszystkie, nawet najkrótsze momenty życia ludzkiego, mają sens, i to sens bardzo głęboki, bo dotyczący właśnie człowieka  – stworzenia na obraz i podobieństwo. Nawet z pozoru nic nie znaczące czekanie na autobus, czy siedzenie na wydającym się nam nudnym wykładzie itp. ma swój cel, bo wszystkie, ale to dosłownie wszystkie sekundy życia ludzkiego mają głęboki wymiar dla niego samego i w tym aspekcie pozostają jedynie dwie kwestie związane z wolnym wyborem: 1. czy wymiar ten chcemy widzieć i 2. czy to, na co poświęcamy swój czas nas buduje, czy niszczy.

Jeśli zatem, Drogi Czytelniku, wyjaśniliśmy sobie już prowokacyjność tytułu tegoż artykułu, a Ty z owym wyjaśnieniem się nie zgadzasz, to może podaruj sobie dalsze czytanie. Może za jakiś… czas?

Wstęp dla Czytających dalej

          Wczoraj rozpoczął się Wielki Post. Dla niektórych 40 dni nie różniące się niczym od innych, ale dla wielu w naszym kraju okres wewnętrznego  składania się na nowo. Duchowo coś się z nami dzieje… coś się dokonuje, jeśli tylko podejmujemy Święte Zaproszenie do indywidualnej i niepowtarzalnej wędrówki ku Najwspanialszemu z Celów, którym jest nieskończenie kochający Bóg Ojciec.

Jak co roku również, młode umysły prowadzone są na spotkania rekolekcyjne organizowane dla szkół, a rekolekcje takie są swoiście nietypowe. Na czym polega nietypowość takiego zjawiska?

A więc na czym…

          Przypatrzmy się społeczności szkolnej na etapie gimnazjum, młodym, pięknym ludziom, z nastoletnimi emocjami, aspirującymi w dorosłość. W jakim świecie żyją?

Aby zrozumieć współczesność, porozmawiałam z kilkoma gimnazjalistami i ich rodzicami, a potem przyjrzałam się modnym współcześnie masowym trendom – nazwijmy je: gadżeciarsko – medialnym, bo po zapoznaniu się z nimi, znając klasykę kultury europejskiej, niestety nie jestem w stanie nazywać tego ‘kulturą’, ale raczej czymś, co ją ma zamiar zniszczyć.

Nie będę przytaczać żadnych statystyk, nie o to z resztą w tym miejscu chodzi. Proponuję krótki ogląd panujących w pewnych społecznościach gimnazjalnych trendów, którymi zachwycają się młodzi ‘dorośli’. Dokonamy też pogłębionej prognozy rekolekcyjnej, bez dokładnych odpowiedzi, gdyż takowych nie jesteśmy chyba w stanie w ogóle dać, bowiem nadzieja perspektywy jaką daje wiara Kościoła Katolickiego, w naturalny sposób zawsze zakorzeniona jest w miłosierdziu Bożym, wykraczającym poza jakąkolwiek ludzką przewidywalność.

 

A zatem…

          Po przeprowadzonych rozmowach z niektórymi gimnazjalistami i ich rodzicami dowiedziałam się, że np. w jednej z  klas tylko jedna osoba, znająca sens zagadnienia in vitro, była przeciwko. W innej  połowa osób nie chodzi do Kościoła wcale, bo rodzice też nie chodzą, a druga połowa chodzi, ale tylko część z własnej woli, reszcie z kolei każą rodzice. A na przykład w klasie pewnych tzw. elit intelektualnych z Kościołem ma kontakt co niedzielę około 5% osób.  A zatem Kościół ‘na topie’ raczej nie jest, choć mam szczerą nadzieję, że to wybiórcze przyglądanie się zagadnieniu nie daje obrazu większości gimnazjów.(?)

Innym z zadziwiających mnie przykładowych trendów jest specyfika czytanej przez gimnazjalistów literatury. Gdy nauczyciel od j. polskiego w jednej z klas pozostawił dowolność w wyborze jednej lektury, ponad 90% dziewcząt wybrała książkę z Sagi Zmierzch. Fascynacje czytelnicze zwłaszcza wśród części dziewcząt gimnazjalnych w ogóle bywają specyficzne. Jeden z chłopców opowiadał mi, że ‘u nich’ dziewczyny czytają kryminały autorów skandynawskich. Myślałam, że to dobrze, bo może wreszcie skończą się te bajki o wilkołakach i ciemnych mocach. Zapytałam więc, czy chłopcy też lubią te kryminały, ale usłyszałam: „Nie. Dla nas są zbyt brutalne.’ Wyjaśniono mi, że TE kryminały SĄ naprawdę pełne krwi, brutalności i chorej seksualności.

Chłopcy z gimnazjum wolą literaturę fantasy albo gry komputerowe. Jakie gry? Z pewnością nie chodzi o Angry Birds! Wystarczy choć trochę pooglądać je na filmikach w you tube, można się zdziwić. Ambitniejsi sięgają po mitologie, ale te z pogranicza neopogaństwa, oferta jest duża i mają w czym wybierać.

Jak wynika z młodzieżowych forów internetowych poczytna jest jednak literatura daleko wypaczająca realizm człowieka, wprowadzająca duchowy zamęt, mająca dostarczać silnych wrażeń i sugerować półprawdy lub kłamstwa, pod postaciami fikcyjnych wizji autora, które jednak nie pozostają obojętne wobec wyznawanej w Kościele Katolickim wiary, a wręcz stoją w czystej opozycji wobec niej.

Analogicznie rzecz się ma z opartymi na tzw. bestsellerach produkcjami filmowymi, którymi fascynują się niektórzy gimnazjaliści. Filmy takie jak Igrzyska Śmierci, czy Dary Anioła: Miasto Kości dostarczają wrażeń, którym naprawdę z uwagą powinni przyjrzeć się rodzice.

Powyższe przykłady są stosunkowo nieliczne i z puli tych najtrudniejszych, nie mniej jednak są prawdziwe. Mam również szczerą nadzieję, że owe trendy nie są zjawiskami powszechnymi, choć liczby sprzedawanych egzemplarzy i zawartości szkolnych (!!!) bibliotek tę nadzieję we mnie zabijają.

Obawiam się, że w grupach gimnazjalistów poddających się wyżej opisanym zjawiskom, naturalna potrzeba kierowania się ku Bogu zostaje wyparta przez zbyt intensywne wrażenia, które właściwie nieustannie otaczają młodego człowieka pod postaciami najróżniejszych aplikacji czy gier w telefonach, tabletach, komputerach, a także przez pejoratywnie rozumianą mocną literaturę, czy takież filmy. Jak pisze papież Benedykt XVI w prawdziwie mocnej książce „Jezus z Nazaretu”: ‘…po dostarczeniu chleba konieczne jest wywołanie sensacji. Ponieważ zaspokojenie samych potrzeb fizycznych ewidentnie nie wystarcza człowiekowi, ten, kto nie dopuszcza Boga do świata i do człowieka, musi mu dostarczyć podniecających wrażeń, których działanie zastępuje i wypiera wzruszenie religijne.’

Od razu nasuwa się pytanie: czyż dawna praktyka chleba i igrzysk, nie odbywa się również i dziś? Tylko że obecnie igrzyska kierowane są poprzez różnorodne pseudoatrakcje, wprost i bardzo bezpośrednio do naszych… jednak wciąż dzieci?

Refleksja o przyczynach

          Na czym jednak polega sukces nasączonych złem produktów medialnych, kierowanych do młodzieży? Śmiem twierdzić, że na zniekształconym kopiowaniu Kościoła Katolickiego. Jak to się odbywa? Otóż, w kierowanych do młodzieży produktach filmowych, czy literackich dość często występuje bohater, któremu np. zostaje zadana jakaś szczególna misja do wykonania. Zazwyczaj chodzi o jakąś walkę ze złem /pomijam teraz fakt, że najczęściej walczący ze złem, używa do tego również zła/.

W Kościele Katolickim każdy z nas ma misję, jedyną i niepowtarzalną, jest nią zawsze ściśle określone indywidualne powołanie, które jest najpiękniejsze, najciekawsze i najbardziej ekscytujące, a przede wszystkim PRAWDZIWE.

Wrażliwy młody człowiek, ze swej natury, pragnie misji, ale wciągając się w obłudę kierowanych do niego modnych treści o wilkołakach, czy o jakiś pseudoaniołach, może zachwycić się mistyfikacją misyjnością  tak bardzo, że jego własnej prawdziwej misji, jedynej i niepowtarzalnej, danej od Boga tylko jemu, może nie zauważyć. Temat zastępowania Kościoła wrażeniami pochodzącymi z innych źródeł, mimo że ukazuje jeszcze kilka ciekawych aspektów problemu, pozwalam sobie pozostawić w tym miejscu. O wypaczonym naśladownictwie może innym razem…

Ad rem

Wróćmy zatem do szkolnych rekolekcji dla gimnazjalistów. Oczywiście jest wielu, którzy idą na takie spotkania z radością, i to nie tylko z powodu braku lekcji, ale naprawdę poszukując duchowej nowości, a ta dzieje się zawsze, jeśli tylko pragniemy ją znajdować. Jest przecież wielu młodych ludzi, którzy jeżdżą na Lednicę, chodzą na pielgrzymki, spotykają się we wspólnotowych grupach formacyjnych, czy po prostu są wychowywani w duchu Mistycznego Kościoła Katolickiego.

Na czym więc polega specyfika szkolnych rekolekcji? Łatwo się domyśleć, że na tym, iż przed mającym wygłosić Słowo Boże kapłanem, zasiadają po prostu wszyscy ci młodzi ludzie RAZEM. Zwłaszcza tam, gdzie przed spotkaniem z rekolekcjonistą sprawdzana jest obecność.

 

I co wtedy?

          Czy to dydaktyczna katastrofa, czy Łaska? Dla mnie odpowiedź jest jasna [patrz: Wstęp – wyjaśnienie tytułu]. Czas szkolnych rekolekcji jest nie tylko Łaską, ale ogromną Łaską!!! Właśnie w takich sytuacjach wyraźnie można dostrzec jak realizuje się nadprzyrodzony dar Sakramentu Kapłaństwa.

Oczywiście, łatwo sobie wyobrazić, że dla kapłana pokazywanie Boga tak rozbieżnej poglądowo grupie, jest być może ponad jego zwykłe ludzkie możliwości. Kapłan – człowiek z krwi i kości, staje sam naprzeciw stosunkowo dużej ilości osób, których zazwyczaj osobiście nie zna, ponadto ma świadomość, że część z nich przyszło posłuchać go, bo im kazali. Domyśla się również, że część z tych młodych ludzi traktuje Jezusa Chrystusa jako realnego Boga, podczas gdy dla pozostałych być może Trójca Święta jest tak odległa, że działań jej nie dostrzega wcale. Jak pisze papież Franciszek w Encyklice Lumen Fidei: ‘Nasza kultura straciła zdolność dostrzegania konkretnej obecności Boga, Jego działania w świecie. Uważamy, że Bóg znajduje się w zaświatach, na innym poziomie rzeczywistości, oddzielony od naszych konkretnych relacji’.

Być może, ktoś z pozycji ludzkiej dydaktyki, mógłby ocenić zjawisko szkolnych rekolekcji w sposób płytki, jako niepowodzenie. To tak, jakby nauczyciel matematyki, miał przyjść i czegoś nauczyć uczniów obcej mu klasy, liczącej powiedzmy około 100 osób, spośród  których są tacy, którzy świetnie znają już tabliczkę mnożenia, ale inni nie chcą lub nie mogą nic innego jak tylko dodawać. A jednak rekolekcje są zawsze realnym sukcesem.

Wszystko dobrze!

          Uważam że wielkopostne szkolne spotkania ze Słowem Bożym są jednym z najwspanialszych i najpiękniejszych zadań współczesnego Świętego Kapłaństwa w Polsce! Być może to jedyny czas w całym roku, gdy któreś z dzieci słucha Księdza?  Być może jakiś bardzo wierzący uczeń gimnazjum usłyszy umacniające go słowo, które pozwoli mu przetrwać chwile, gdy inni drwią z jego wiary? Być może  wielu gimnazjalistów rzuci w kąt okłamujące ich książki, a z pasją zaczną czytać np. powalającą ‘Szatę’ L. Douglasa, z której autentycznością i mocą niewiele może się równać?

Z pewnością w wielu zadzieją się rzeczy wielkie i bardzo bardzo! dobre, otworzą się kolejne przestrzenie osobistej wiary, bez względu na to, czy będzie to zewnętrznie dostrzegalne, czy nie. Natomiast my – dorośli, rodzice lub bezdzietni, babcie, dziadkowie i nauczyciele mamy bardzo istotny udział w tych  Świętych i doniosłych wydarzeniach, jakimi są coroczne wielkopostne szkolne rekolekcje. Jaki? Po prostu: służąc naszą  wierną i intensywną modlitwą! Zarówno za dzieci, młodzież, jak i za kapłanów o szczególne dla nich wszystkich na ten czas Dary Ducha Świętego. Tam gdzie po ludzku rozumiana dydaktyka może nie dawać rady, tam z pewnością działa Duch Święty, którego absolutnie nic nie może ograniczyć!!!

Chwała Bogu Nieograniczonemu!

kasia chrzan

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *