Dla tych, którzy się nie boją wejść tu czyli Tam.

ikonka
Z przytuleniem w słowie nieprzypadkowym - Kasia Chrzan.

Oścień

Głęboko zanurzony w trzewia

obraca się konsekwentnie.

wypluwasz go, a on się odnawia

ciągle… i ciągle… w tobie, we mnie.

Wwiercony w rozdartych przestrzeniach,

wie dokładnie czym musi dziś szarpnąć,

porusza się miarowo w miejscach,

gdzie jeszcze nie możesz zasnąć.

Pragnienia wreszcie pojęte

swobodnie już nie do spełnienia

o tym wszystkim milczenie zacięte

Choć tak kusi nas do niemilczenia.

Oścień w trzewiach, zwrot jego miarowy

Lecz już jesteś w przedsionkach boskości

w tym co stare, przegniłe – ruch nowy!!!

zobacz! promień Światłości! Istności!

Ostrze moje – ja ciebie przyjmuję!

Ciebie nie chcąc, bo jak tu cię lubić?

Czy zaboli? Nad siły zakuje!

Jednak pragnę w Istotność się rzucić!

Weź i ty swoje ostrze na siebie,

sama przecież nie mogę się rodzić!

Bez przyjaźni, zrozumień u Ciebie,

nie wiem jak po świecie tym chodzić!

Już niedługo się wszystko wyjaśni,

ból nie bólem jest lecz uwolnieniem,

co w tym świecie najgłębiej nas gasi,

jest Światłości w nas wyzwoleniem!

O Twoim Imieniu

Twe Imię jest ważne i Ciebie zawiera,

odchodzi wraz z Tobą kiedy umierasz.

Niesie w głębinach Twą niepowtarzalność,

Imię Twe – Tobie oddana lojalność!

Zanim świat powstał ono już było,

Już wtedy dla Kogoś wiele znaczyło!

Zaniosło dla kogoś Ciebie całego,

Na wskroś przeniknęło i strzegło od złego.

Wpisane na wieczność i nie przypadkiem,

nieskończoności Twe Imię zadatkiem!

Wskazuje z nad-czasu Twoją cudowność,

piękno relacji, choć czasem samotność.

I nigdy! przenigdy nie staniesz się liczbą,

co desygnuje pustkę i nicość!

Zbyt ważny jesteś! Dlatego właśnie

jedno masz Imię! Lecz komu dasz je?

Już się nie boję nazywać

Nie mylić
Nadziei z oczekiwaniem
Nadzieję kocham
Oczekiwaniami gardzę

Nie mylić zatrzymania z brakiem ruchu
Zatrzymanie czasami konieczne
Rozwój jest ruchem do Prawdy
W zatrzymaniu ruch intensywnieje
Rozwój kocham
Brakiem ruchu gardzę

Nie mylić słów
Ze spojrzeniem
Spojrzenie mówi prawdę
Słowa są interpretacją
Spojrzenie jest dziewicze
Spojrzenie kocham
Słów ludzkich… słucham

Czy już?

Nie w tym

Co masz

Lecz w tym

Czego nie masz

Powstajesz

Najpełniej.

Ale czy już

Umiesz

W najgłębszych

Chceniach

Pozwalać sobie

Na świadome

niechcenia?

A ten… A tamten…

A ten

Co dawać chce

To czego nie masz

Szczęśliwy jest

Jeśli chcesz

Z niego czerpać

A tamten

Co dawać

Jeszcze nie potrafi

Niech idzie według

Własnej drogi

A Ty się na niego

Nie gniewaj

Ryzyko na oścież

Biegną! wychodzę naprzeciw,

Bo jeszcze mam wciąż swe pragnienia!

Targają, muskają mgławicą,

Nie rodząc już zaślepienia.

Biegną szybko! To bodźce! Wzruszenia!

Pełne niepowtarzalnych istot.

Spotykam je i to mnie zmienia.

Niech budują mnie lub nawet niech niszczą!

Bodźce! Ile ich? Nie wiem. Tymczasem

Trafiają mnie i bywa różnie,

Ale całkiem się im nie oddaję!

Bo w sercu mam dla nich pół-próżnię!

Nauczyłam się łapać w pół lotu

I nie wpuszczać! Niczyja to wina.

Może ich do połowy brakuje?

Albo mnie już na pół jakby nie ma?

Przykład: smutek jakby w połowie

Dopuszczany, bo jest przecież wieczność!

Lub zachwytom odgryzam pół mocy,

Mając wszędzie prywatną kolejność!

Jednak zawsze! Niezmiennie! Na oścież!

I PRZYSIĘGAM, że nie uciekam!

Całościowo! I w pełni ryzyka!

I świadomie spotykam Człowieka!!!

Szczelina

zrzucona pomiędzy

dwie ściany

wciąż jestem!

woda lodem

perłowo

z siłą

i spokojem

pada uderzeniem

słucham

kamienna to muzyka

czy dla mnie?

asceza przejrzysta

dźwięku kryształ

piękno

przerażenie

zasypiam…

…ciche budzenie…

dwie ściany

nieruchome

a przecież mnie tulą!

nie!

nie tulą!!

to ja

w absurdzie

kamienie

z czułości

okradam

dłonią głaszczę skałę

zimna

nie ma w skale

litości dziś dla mnie

choć o nią

nieustannie

tkwiąc w kamieniach

żebrzę!

zasypiam…

…ocknięcie

minerały pachną

zbyt silną

przeszłością

czy to już mój grób?

lecz ja żyję!

kto słyszy?

skało prawa!

i ty skało po lewej!!

słyszycie?!

ja żyję!!!

ja krzyczę!!!

lecz w oddech

wsuwają się

wilgoć

i skał tych

wieczyste milczenie!

ile jeszcze

wytrzymam

tę ciszę?!!

zasypiam…

…oczy otwieram

pić

pić!

ja pragnę!

zlizuję szorstkość skał

co nie chcą mnie puścić

z potrzasku planety

o! jakże tu zimno!

a jednak

zachłannie kosztuję

lód gładki

skalnego pragnienia

tęsknoty

co płynie

po zimnych kamieniach

lecz to mnie nie poi!

nie może pocieszać

już więcej

aż do tej pory

zasypiam…

…wstrząs

może wreszcie ostatni?

w bezruchu się ruszam

sama stąd nie wyjdę

cisza podziemna

czy to Szeol?

już koniec?

a pamiętam jeszcze

wtedy na szczycie

o! jak było

pięknie!

słońce

wiatr

i młodość

talenty

i wszechchcenie!

a tu?

nic już nie ma?

dłonie prawie białe

dłoni drżenie

zasypiam…

…przebudzenie

włosy płyną

pokryte

światłem minerałów

żyły w dłoniach

powolnie

coś tłoczą przeze mnie

skurczona

zgubiona

w przemarzniętym ciele

gdy usta już potrafią

słuchać

oczy mówić

najszczerzej

więc popatrz w nie!

popatrz!!!

powiedzą ci szczerze:

nie tam

na szczycie

lecz tutaj

w szczelinie

tu właśnie

i właśnie w tej godzinie

odbywa się

nasze wspólne

ciche

z martwych

narodzenie!

PATRZENIE

 

Patrzymy na prawdę, a prawda jest jedna.

Słońce jest dniem, a księżyc nocą i nie inaczej.

Kwiat jest kwiatem,

męstwo jest męstwem.

a woda jest wodą,

i ogień, i ziemia, i powietrze są tym, czym są,

i nie potrzeba im piątej substancji.

Jest Bóg!

 a w Nim wszystko jest proste!

A jednak

inne jest miejsce

i inne powietrze, przez które patrzymy.

Inna dusza w każdym,

Inna pamięć i o innych wydarzeniach.

W patrzeniu jest zgodność,

ale w widzeniu czasem niezgoda.

I pewnie jest ważne,

widzieć coś inaczej,

widzieć w ograniczeniu

by się nie zgodzić.

Takie od czasu do czasu

osamotnienie.

Oto ślad naszej prawdziwej intymności.

Ogołocenie.

Oto dar, który czyni mnie przezroczystym.

Niezgoda to powód

szukania siebie w Bogu.

Patrzenie w Niego, dla Niego,

A na wszystko – przez Niego,

Takie patrzenie da rozwiązanie.

Może trudne,

Może najtrudniejsze – ale prawdziwe!

Jak patrzeć?

Oczami… uszami… dotykiem…

duszą… doświadczeniem… emocjami…

uczuciami… relacjami… i…

 każdym naszym brakiem!

Smakować Boga w dobru braków!

Patrzeć w Boga wszystkim tym, „czym nie jesteśmy,

rozsmakować się w tym, w czym nie smakujemy!,

poznawać w tym, w czym nie poznajemy”

…bo gdy nastaje noc,

chce się tak samo patrzeć,

Ale patrzenie nie daje żadnego widzenia!

Zlękniona, zamykam więc oczy

Boże! Wszystko, w co wątpię podczas nocy…

 Błagam! Wypełniaj Swoim Dniem pod…

zamkniętymi powiekami duszy…

MAM

Mam czas, którego nie mam.

Mam światło, którego nie mam.

Mam siłę, której nie mam.

Mam spokój, którego nie mam.

Mam miłość, której nie mam.

I nadzieje i wiarę, których nie mam, mam.

Mam wszechświat, którego nie mam.

Mam radość, której nie mam.

Mam ciszę, której nie mam.

Mam roztropność, której nie mam.

I męstwo i sprawiedliwość i umiar,

których nie mam, mam.

Mam rzeki, których nie mam.

Mam drzewa, których nie mam.

Mam siebie, choć siebie nie mam.

I ciebie mam, choć ciebie nie mam.

To wszystko mam, choć nie mam nic.

Ja Boga mam! Więc mam już wszystko!

Nieprzypadkowe

co chcesz uzyskać?

co pragniesz odkryć?

co związać z sobą?

co zerwać? zniszczyć?

w co chcesz uderzyć

by zabolało?

gdzie upaść, by powstać?

gdzie pójść, by odlecieć?

do kogo przemówić?

kogo pocieszyć?

jak cierpieć? myśleć?

chcieć albo nie chcieć?

dla kogo pragniesz

choć trochę  wystarczać?

kogo wykluczyć,

by już nie pogarszać?

jak? gdzie? i po co?

albo dla-czego?

co? i dla kogo?

z kim? zamiast czego?

nieprzypadkowe są

wszystkich spotkania,

człowiek to misja!

najgłębsze zadania!

Gdzie szukasz?

W Nim oraz z Niego!

Czas już to wiedzieć!

W Tobie z boskiego

Są odpowiedzi.

Wyrwane z dialogu wyciszonego na Wschód

Jest takie jedno Słońce na wschodzie,
Jest taki jeden promień przed świtem,
Gdy tląc się świt zwiastuje w pochodzie
Uczuć, co rozprawiają się z mitem,
Że trzeba właśnie na nich zawisnąć,
Choć Krzyż wskazuje inną wędrówkę.
Pieśń wschodnia wtedy musi zamilknąć,
By dusza w Promieniu dostrzegła wskazówkę!
Na wschodzie jedno Słońce wciąż wstaje
I w każdej jednej minucie nas rodzi!
Lecz wielu w uczuć mgławicy zostaje
Więc dla nich jeszcze dzień nie nadchodzi!
I wtedy noc w nich ma swoje zadanie,
Bodźce wycisza, uczucia zaciemnia,
By człowiek wreszcie prawdziwie był w stanie
Promień rodzenia zobaczyć, gdzie ziemia
Wyschła od świateł, co już niepotrzebnie
Szarpią na strunach naszego istnienia!
Tak właśnie zbawienie w tobie i we mnie
Rodzi, jak o tym Zachariasz wciąż śpiewa!
I noc potrzebnym jest w sercu natchnieniem,
W którym, gdy świateł nie spada ulewa,
Wreszcie Ten Promień widzimy na Niebie:
Chrystusa, co stworzył nas właśnie dla Nieba!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *