Druga szansa Kaczyńskiego. Sprzątanie stajni Augiasza

Prawo i Sprawiedliwość gromko deklaruje chęć odbudowy państwa zrecenzowanego przez wybitnego przedstawiciela ustępującej władzy jako teoretyczne. To zadanie wręcz karkołomne, o czym wiadomo już teraz, chociaż bilans otwarcia dopiero poznamy i z szaf powysypują się kolejne trupy po niesławnej pamięci poprzednikach.

 

Z dwuletniego zaledwie okresu swoich koalicyjnych współrządów (2005-2007) PiS wyszedł mocno poobijany, zaś ze wspomaganej katastrofy 10 kwietnia 2010 – poważnie ranny. Zaliczane raz za razem kolejne wyborcze porażki nie rokowały dlań dobrze przed rokiem 2015, kluczowym w perspektywie najbliższych kilku lat, biorąc pod uwagę „kumulację” głosowań prezydenckiego i parlamentarnych. Rzec można, powrót Prawa i Sprawiedliwości nastąpił w najmniej spodziewanym momencie. Do dzisiaj nie wiemy, czy Jarosław Kaczyński wystawił Andrzeja Dudę do wyborczego wyścigu o najważniejszy fotel w państwie dlatego, że był przekonany o jego realnej szansie na powodzenie, czy też wręcz przeciwnie – bo z góry pogodził się z porażką. Nadspodziewanie skuteczna okazała się kampania prowadzona pod wodzą Beaty Szydło w stylu jakże różniącym się od paru poprzednich. Szerzej nieznanemu wcześniej Dudzie otworzyła drogę po prezydenckiego pałacu, zaś samej szefowej jego sztabu – do premierowskiej nominacji.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *