Ile pieniędzy dla rolników?

Źródło: Nasz Dziennik

Jeśli rząd nie spełni obietnic ministra rolnictwa Stanisława Kalemby w kwestii funduszy unijnych, wieś i rolnictwo czekają chude lata pod względem inwestycji.

Minister Kalemba zadeklarował publicznie, że na dopłaty bezpośrednie i Program Rozwoju Obszarów Wiejskich wydamy w latach 2014-2020 ponad 42 mld euro, czyli o 3 mld euro więcej niż w latach 2007-2013. Większość pieniędzy – ponad 23 mld euro – zostanie wydana na dopłaty bezpośrednie, ale 13,5 mld euro pochłonąć ma II filar unijnej Wspólnej Polityki Rolnej, czyli rozwój rolnictwa i obszarów wiejskich. Ta liczba jest tak duża, bo rząd obiecał, że dofinansuje II filar w wysokości 35 proc. środków przyznanych w ramach unijnego budżetu. To z tych pieniędzy finansowane są np. inwestycje w gospodarstwach rolnych – na to działanie ma być zarezerwowane 2,8 mld euro, o 300 mln euro więcej niż w perspektywie finansowej 2007-2013. Ponadto rząd zadeklarował, że na rozwój infrastruktury i przedsiębiorczości na wsi zostanie przeznaczone 5,2 mld euro z Funduszu Spójności.

Więcej nie będzie

W zapewnienia ministra rolnictwa nie wierzą politycy opozycji. – To, co opowiada minister Stanisław Kalemba, to jakieś bajki, które nie mają odzwierciedlenia w dokumentach rządowych – podkreśla Jan K. Ardanowski (PiS), wiceprzewodniczący sejmowej komisji rolnictwa.

Posłowi chodzi o zapisy zarówno w projektach unijnych programów sektorowych, jak i regionalnych, gdzie nie przewiduje się odrębnych wydatków dla wsi i rolnictwa. I rząd nie może też dowolnie przesuwać pieniędzy z Funduszu Spójności na WPR.

– Chyba że do projektów wiejskich rząd wpisze autostrady i drogi ekspresowe, jakie przebiegają przez tereny rolnicze, to wtedy rzeczywiście będzie więcej pieniędzy na II filar. Tylko że nam chodzi o inwestycje wspierające rozwój gospodarstw i terenów wiejskich, a na to będzie mniej pieniędzy – uważa Ardanowski. – Z Funduszu Spójności niemożliwe jest w praktyce finansowanie działań w miejscowościach liczących mniej niż 2 tysiące mieszkańców. A to wyklucza prawie wszystkie polskie wsie – dodaje poseł Henryk Kowalczyk (PiS).

Ardanowski wskazuje, że już w 2014 roku będzie można zobaczyć skutki obietnic składanych przez rząd. Chodzi o dopłaty bezpośrednie. – Przecież 25 proc. środków z II filara WPR miało iść na dopłaty, a tymczasem polscy rolnicy mają dostać za 2014 rok aż 100 mln euro złotych mniej dopłat, niż otrzymają za rok ubiegły – mówi Ardanowski.

Posłowie PiS nie wierzą też w zapewnienia, że budżet państwa dołoży aż 35 proc. pieniędzy do II filara WPR. – Rządy unijne ustaliły, że dofinansowanie z budżetów krajowych do polityki rolnej ma wynosić minimum 15 proc., podczas gdy w latach 2007-2013 było to 25 procent. Jeśli dodamy do tego stan finansów państwa, to nie wierzę, że rząd zgodzi się na zwiększenie udziału budżetu państwa w WPR ponad te 15 proc. – twierdzi Henryk Kowalczyk.

Z kolei Ardanowski podkreśla, że rolnictwo nie jest priorytetem dla premiera Donalda Tuska. Dlatego początkowo władze lekką ręką obcięły fundusze na drogi lokalne, z których korzystają właśnie przede wszystkim gminy wiejskie. I zamiast obiecywanego 1 mld zł w budżecie znalazło się na ten cel tylko 200 mln złotych.

– Ale raban podnieśli wójtowie z PSL, którzy boją się, że jak runie program budowy dróg lokalnych, to oni nie będą mieli się czym wykazać przed wyborami samorządowymi i mogą stracić władzę. Więc zaczęło się szukanie pieniędzy i dlatego podjęta została decyzja o oskubaniu Lasów Państwowych, aby w ten sposób znalazły się pieniądze na drogi – tłumaczy poseł Ardanowski.

Trzy miliardy co roku

Doradca rolny Grzegorz Michals- ki też ma wątpliwości w kwestii funduszy rolnych. Wyjaśnia, że 4,9 mld euro, które ma dołożyć budżet państwa do II filara WPR, to około 20 mld złotych.

– Czyli rocznie rząd musiałby znaleźć dodatkowe prawie 3 mld zł na rolnictwo. Wydaje się to mało realne przy obecnej mizerii budżetowej, a przecież sytuacja się szybko nie poprawi – argumentuje Michalski. – A unijne pieniądze na inwestycje są bardzo potrzebne, bo inaczej nie nadrobimy technicznego dystansu, jaki mamy do Europy Zachodniej. Tymczasem w 2013 roku, gdy dotacje z Programu Rozwojów Obszarów Wiejskich 2007-2013 już się wyczerpały, od razu spadły zakupy nowych maszyn i urządzeń rolniczych, mniej było też inwestycji w budowę i rozbudowę gospodarstw – dodaje.

Poza tym eksperci wskazują, że polityka informacyjna rządu też nie wygląda najlepiej. Rozbudzono u rolników duże oczekiwania, a tymczasem okazuje się, że np. nie wszyscy dostaną dopłaty w wysokości 240 euro za hektar. Teraz bowiem większe pieniądze mają dostać hodowcy zwierząt, a preferencje stracą np. producenci zbóż. – To dobrze, że państwo chce wspierać producentów mięsa, ale powstaje wrażenie, że dzieje się to kosztem innych rolników – wskazuje Karolina Strzałkowska, doradca rolny w prywatnej firmie konsultingowej.

Karol Piechota, finansista, też ma wątpliwości, czy budżet państwa będzie stać na dołożenie aż 35 proc. środków do II filara. – Prawo unijne nakazuje, aby budżet krajowy dodał 15 proc. i jeśli finanse państwa będą w takim stanie jak obecnie, to nie ma szans, aby ta dotacja była wyższa. Przecież państwo ma wiele wydatków i raczej trudno sobie wyobrazić, aby rolnictwo miało jakieś preferencje, np. kosztem wojska – analizuje Piechota. Za to jeden z posłów PSL powiedział „Naszemu Dziennikowi”, że jest spokojny o pieniądze na rolnictwo. Przynajmniej w tym i przyszłym roku, gdy czekają nas aż cztery kampanie wyborcze. A mieszkańcy wsi to zbyt cenny elektorat dla koalicji, aby go zignorować.

W ministerstwie rolnictwa cały czas trwają natomiast prace nad kształtem Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich 2014-2020, gdzie będą zapisane działania, jakie mogą otrzymać dofinansowanie. Minister Kalemba mówi, że w przyszłym roku będzie można składać wnioski o dotacje na inwestycje. Wcześniej program przygotowany przez resort rolnictwa i przyjęty przez rząd musi też zaakceptować Komisja Europejska. Gdy to się stanie, pozostanie nam już tylko techniczne przygotowanie do nowych zadań Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

Krzysztof Losz

Nasz Dziennik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *