1.„Miejsce tu jest puste i pora już spóźniona. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi
i zakupią sobie żywności.” Uczniowie są zmęczeni tłumami bardziej niż Jezus. W dobrej
wierze znaleźli sposób na odpoczynek. Gdy tłumy rozejdą się, zostaną sami z Jezusem.
Nie pytają się Go, jaki On ma pomysł na zaradzenie trudnej sytuacji. Ponieważ młodzież jest
twórcza, wychowawcy (rodzice, nauczyciele, wykładowcy, duszpasterze) powinni tworzyć
klimat współodpowiedzialności. Zadając pytanie „jak możemy poradzić sobie w tej sytuacji?”
zmuszamy młodych do myślenia i nie wyręczamy ich robiąc za nich to, do czego sami są
zdolni.
2.„Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb.” A wydawało się, że uczniowie
zupełnie nic nie mieli. Trudno było im podzielić się tym, co mają. W okresie dojrzewania
młodzi są kuszeni do zatrzymywania „dla siebie” tego, co mają. Jezus bierze od uczniów
chleby i ryby. Robi z nich użytek. Wychowywać to uczyć dzielenia się tym, co mamy.
Nikt nie jest aż tak ubogi, żeby nie miał czym podzielić się z innymi. Bywa tak, że nie stać
nas na zrobienie prezentu dla rodziców czy przyjaciela nie dlatego, że nic nie mamy
w portfelu, ale dlatego że nie umiemy tym, co w nim jest, się podzielić.
3.„Jedli wszyscy do sytości i zebrano z tego, co pozostało, dwanaście pełnych koszy
ułomków.” Gdyby Jezus przystał na rozkaz uczniów to tłumy prawdopodobnie nie wróciłyby
słuchać Jezusa a o późnej porze nie znalazłyby wystarczająco dużych zapasów żywności
we wsi. Przyjęli autorytet i dobrą radę Jezusa. W procesie wychowania młodych konieczne
jest zaufanie. Na nie zasługuje się codzienną słownością. Słowność nie ma jednak być tylko
cechą „dorosłych”. Młodzież przez swoją słowność dziś dojrzewa do słowności na przyszłość.
ks. Paweł Barylak SDB




