
Dobrze się dzieje, że z każdym rokiem podnoszona jest ranga tej uroczystości, że w ludziach zwłaszcza młodych wzrasta świadomość o Żołnierzach Niezłomnych.

Ci, którzy przez całe lata tubą komunistycznej propagandy byli nazywani bandytami tylko dlatego, że ośmielili się przeciwstawić narzuconemu systemowi, że bronili wartości, bronili Ojczyzny przed „czerwoną zarazą”, przez tenże nieludzki system byli okrutnie prześladowani. Ceną najczęściej była śmierć. „Łupaszko”, „Zapora”, „Warszyc”, „Ogień”, „Zagończyk”, „Rój”, „Inka” – ich życiorysy mówią same za siebie.

To święto – to zwycięstwo prawdy nad fałszem.

Uroczystości rozpoczyna Msza Św.

Po niej ruszamy we wspólnym marszu. Jest orkiestra, poczty sztandarowe wielu piotrkowskich szkół, prezydent miasta, kibice wznoszący bojowo patriotyczne hasła, a przede wszystkim ci, dla których jest to święto.

Zatrzymujemy się przy rondzie Żołnierzy Wyklętych, by przy pomniku antykomunistycznego podziemia złożyć kwiaty i wieńce wspólnie odśpiewując Hymn i Rotę.

Ostatnim etapem uroczystości był bieg na dystansie 1963 metry, który był nawiązaniem do daty śmierci ostatniego walczącego żołnierza Józefa Franczaka zabitego w obławie w 1963 r.

Pierwszy na mecie był Jan Wychowałek z czasem 5 min 26 sek.

Tekst i zdjęcia: Rysiek Kozak














