Dziennik Łódzki – Referendum nie pomogło. Wiatrak stanie mimo sprzeciwu mieszkańców

DSCN3552
Kolejny przykład nie liczenia się z mieszkańcami, może należy pomyśleć o baczniejszym patrzeniu na ręce wójta, nic tak nie rozzuchwala władzy jak przekonanie o własnej nieomylności (red.)
Dziennik Łódzki – „W gminie Mokrsko wrze z powodu budowy elektrowni wiatrowej. Nie minęły dwa lata od czasu referendum, w którym 80 proc. mieszkańców gminy, którzy poszli do urn, opowiedziało się przeciwko wiatrakom. Wyniki głosowania są wiążące, więc teraz ludzie czują się oszukani. Na nic zdają się tłumaczenia wójta, że decyzja, zezwalająca na budowę elektrowni, została wydana kilka lat przed referendum. – Dla mnie to jest karygodne. Staniemy się pośmiewiskiem na całą Polskę, bo wygrywamy referendum, a wiatrak i tak stanie! – grzmi Zbigniew Szkudlarek, sołtys Komornik. Sprawa tym bardziej bulwersuje mieszkańców, że o budowie elektrowni dowiedzieli się dopiero 24 marca, kiedy na działce we wsi Zmyślona rozpoczęły się roboty ziemne i stanęła tablica informacyjna. Rada Gminy wystosowała protest, sprawą zajęła się komisja rewizyjna. – Referendum to podstawa demokracji, a u nas neguje się jego prawne skutki – zarzuca radna Elżbieta Wyrembak.
Referendum wiatrakowe odbyło się w czerwcu 2013 roku. Pytano mieszkańców, czy życzą sobie wiatraków w odległości mniejszej niż 2 km od zabudowań mieszkalnych. 1.635 osób oddało głos na „nie”, a tylko 358 na „tak”. Frekwencja wyniosła 46,7 proc., dlatego wynik głosowania jest wiążący. Przed referendum kolportowano mapki z lokalizacjami elektrowni wiatrowych, które inwestorzy planowali postawić w gminie Mokrsko. Tej w Zmyślonej jednak nie uwzględniono – z powodu, który zdaje się mieć w tej sprawie kluczowe znaczenie. Takiego mianowicie, że był to jedyny wiatrak, który miał już wydane pozwolenie na budowę. Starostwo w Wieluniu wydało decyzję w październiku 2009 roku. Nawet ważne referendum – tłumaczą władze gminy – nie jest w stanie unieważnić wcześniej wydanego pozwolenia. Mieszkańców i części radnych nie przekonują jednak argumenty, że prawo nie działa wstecz. Zamierzają napisać skargę do wojewody na działania władz. Nie ufają wójtowi, który sprawę wiatraka trzymał w tajemnicy. Co jednak istotne, wójt sam próbuje doprowadzić do zablokowania inwestycji. W ocenie Tomasza Kąckiego, pozwolenie na budowę straciło ważność, bo w ciągu trzech lat od jego wydania nie zostały przeprowadzone żadne roboty”…Czytaj więcej: http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/3813829,referendum-nie-pomoglo-wiatrak-stanie-mimo-sprzeciwu-mieszkancow,id,t.html

Komentarze do: “Dziennik Łódzki – Referendum nie pomogło. Wiatrak stanie mimo sprzeciwu mieszkańców

  1. click

    UWAGA !!!
    Szanowni mieszkańcy gminy Abramów, korzystajcie z ostatnich miesięcy oglądania TV, ponieważ jak wiecie po postawieniu i uruchomieniu farmy wiatrowej powstaną zakłócenia dźwięku i obrazu odbiorników telewizyjnych, koniec Klanu, Na dobre i na złe, Panoramy, Wiadomości itp.

    Reply
  2. Ja

    W gm. Serniki rada odrzuciła planowane przez tamtejszego wójta (a tak naprawdę to zaplanowane przez organizację przestępczą która za pomocą wiatraków „wypompowuje” z kraju miliardy złotych rocznie) zmiany w planie zagospodarowania.
    I co????
    Organizacja przestępcza nakazała przeprowadzić wójtowi kolejne głosowanie.
    Czy w Abramowie nie było podobnie?

    Głosowania w sprawie zmian w planach zagospodarowania mają się odbywać dopóki radni nie zgodzą się na
    postawienie wiatraków.
    „Demokracja” pełną gębą.

    Docelowo łącznie z gminą Michów w naszym regionie podobno ma stanąć ponad 50 wiatraków. Orientuje się ktoś ile faktycznie tego dziadostwa w ciągu najbliższych 10 lat postawią?

    PS Dziękujemy panie Chomiuk za ściągnięcie 10 lat temu tego „inwestora”.

    Reply
  3. Ja

    Ciekaw jestem czy któryś z urzędników choćby pomyślał o jakiejś kontroli i ocenie zniszczeń które budowa wiatraków może powodować w instalacji melioracyjnej.
    Zastanawiam się też od kogo rolnicy będą mogli dochodzić zadośćuczynienia wskutek strat jakie ew. poniosą jeśli uszkodzenie spowodowane budową nie zostanie naprawione.
    „Postępowcy” którzy wydzierżawili naciągaczom swoje działki niechętnie rozmawiają o treści umów…a urzędnicy – jak zwykle – nic nie wiedzą.

    Reply
    • nie ja

      Jak ty wszystko wiesz jednocześnie nic nie wiedząc a tylko spekulując coś 🙂
      Może sam powinieneś zmienić prace i postarać się o miejsce w urzędzie, wtedy byśmy mieli chociaż jednego urzędnika, który zna odpowiedzi na wszystkie pytania 😉

      Reply
      • Ja

        Kariera biurowa nie jest szczytem moich marzeń.
        Moim zdaniem jeśli już coś się robi, to należy robić to dobrze.
        Jeśli ktoś nie potrafi albo mu się nie chce… to niech znajdzie sobie inne zajęcie i nie pasożytuje na społeczeństwie.
        Nie twierdzę że znam odpowiedzi na wszystkie pytania…
        wiem tylko tyle – albo aż tyle – ile można się dowiedzieć z ogólnodostępnych źródeł.

        Wiem ze prawda w oczy kole, ale nie musisz się unosić tylko dlatego że ktoś wskazuje na błędy, potknięcia i niedociągnięcia z waszej strony.

        Reply
        • nie ja

          Hmmmm z naszej strony?? Kogo masz na myśli bo nie wiem. Ja na szczęście (wg mnie) nie jestem urzędnikiem na którym pierwszy lepszy interesant może wylać swoje żale 😉

          Reply
  4. Ania

    Postarać się o pracę w urzędzie to trzeba mieć szerokie plecy, albo odpowiednią partię. Trzeba zachować umiar w wypowiedziach bo będzie się nie wygodnym.
    Odnośnie melioracji to Spółkę przejął nasz Urząd Gminy więc droga prawna otwarta. Innym sposobem na pewno zadośćuczynienia nie będzie. Urzędnicy nic mówić nie mogą bo trzymają stronę Władz.
    Radni odnośnie głosowania to bardzo nie wiedzą za czym głosują. Część powiązana rodzinnie z wiatrakami to głosuje za. Zapomina kto za nimi głosował i kogo mają reprezentować.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *