z o. Maciejem Sierzputowskim CSSp rozmawiała Kasia Chrzan
Kasia: Kiedy nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle spadł z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić. Dz 2, 1 -11.
I tak, proszę Ojca, przybiliśmy w naszym połowie Słów Boga do brzegu, do swoistego końca. Rozpoczęliśmy te przygodę od historii ludzkiego grzechu, który ujawnił się przy powstawaniu wieży Babel. Oto wtedy objawiła się prawda o nas, chcących być Bogiem.
Dziś widzę jasno, że nie ma w tym nic złego. My chcemy być Bogiem, bo sam Bóg wpisał to w naszą naturę – to znaczy w naturę, która całą sobą po prostu jest przeznaczona do Miłości, do bycia Miłością w pełni.
W historiach naszego życia, człowiek jednak czasem skręca i zamiast być Bogiem w Nim, staje się swoja własną karykaturą, koślawym bożkiem, który musi doznać przebudzenia, czasem drastycznego, ale zawsze w Miłości – aby żyć i POZWOLIĆ MIŁOŚCI CAŁKOWICIE PRZEMIENIĆ SIEBIE SAMEGO W MIŁOŚĆ!
I tak Bóg pragnie wkroczyć w to, co my Mu dajemy. Tylko tyle!!! Pragnie wejść w naszą wewnętrzną wieżę Babel, którą rzeczywiście mamy (!!!), aby w naszym pomieszaniu wewnętrznych języków, dać Dar Języków, aby Ognisty Język, już nie ten ludzki, rozproszony, ale Duch Święty JEDEN – nas samych w nas samych zjednoczył! To ogromne objawienie!
Bóg nie chce odbierać nic człowiekowi, ale to czym jest TU I TERAZ i to co ze sobą uczynił, nawet gdyby popsuł siebie samego w najbardziej drastyczny sposób, Bóg pragnie (i to naprawdę pragnie ze święta niecierpliwością!!!) podnieść to wszystko w nas i otworzyć świętą drogę, dla każdego z naszych zepsuć! Moc Ducha Świętego, która jest realna, wchodzi w tę rzeczywistość, nie boi się współtworzyć z naszych wewnętrznych zgliszczy nowego świata!
Tak samo jak z wieży Babel, wymyśloną przez człowieka, który źle realizował swoje pragnienie bycia Bogiem, sam Bóg wyprowadza sposób, którym jest Dar Języków – aby powstała harmonia, nie tylko ta międzyludzka, ale też ta wewnątrz człowieka, w jego własnych wewnętrznych nieporozumieniach.
Bóg nas stwarza (sic!) nieustannie i „nigdy się tym nie zniechęca”!
o. Maciej: Rzeczywiście, u początku tej przygody stanęliśmy pod wieżą Babel i dotknęliśmy jej smutku, który przenika naszą rzeczywistość… Brak zaufania Bogu, jako konsekwencja grzechu pierworodnego. Bóg wpisał w każdego z nas ogromne pragnienie bycia z Nim, w Nim, bycia… Nim i sam chce nas do tego doprowadzić. Tak bardzo pragnie przebóstwić każdego z nas… Niestety tak często w naszym konkretnym życiu nie dajemy rady, nie chcemy uwierzyć, że każdy z nas jest Jego umiłowanym dzieckiem, w którym ten cudowny Ojciec ma upodobanie, że jest, że rozumie, troszczy się, opiekuje, że nigdy nie zostawia nas samych… NIGDY, nawet przez ułamek sekundy. Nie ufamy, dając się opanować mentalności sieroty, a to rodzi brak jedności między nami, ciągłą i twardą rywalizację. Nie rozumiemy się, bo każdy mówi językiem swojego bożka. Brak komunikacji, brak zrozumienia, samotność…
Ale dzisiaj stanęliśmy pod inną wieżą Babel! Tu też najbardziej skrajna różnorodność języków, kompletne pomieszanie: „Partowie i Medowie, i Elamici, i mieszkańcy Mezopotamii, Judei oraz Kapadocji, Pontu i Azji, Frygii oraz Pamfilii, Egiptu i tych części Libii, które leżą blisko Cyreny, i przybysze z Rzymu, Żydzi oraz prozelici, Kreteńczycy i Arabowie”. Mimo tej skrajnej różnorodności nie ma smutku i samotności, ale zdumienie i podziw, bo… rozumieją! Każdy słyszy swój język ojczysty… Język ojczysty… język Ojca… Co za piękno!
Ojciec zapatrzony w Syna, zakochany, rozmiłowany, dający się Jemu całkowicie… Syn zachwycony Ojcem, naśladujący Go w pełni w tej cudowności daru z Siebie, dający Mu całą Miłość, którą otrzymuje… Duch Święty, który JEST Miłością Ojca i Syna… Oto język Ojca… Oto język Boga… Oto Bóg – Wspólnota Miłości – Trójca Przenajświętsza…
Doświadczenie Miłości przemienia, obala wszelkie bariery, rodzi jedność i komunię… Doświadczenie Miłości to nasz język ojczysty! To język naszego Ojca.
„Łaska Pana Jezusa Chrystusa, miłość Boga i dar jedności w Duchu Świętym niech będą z wami wszystkimi!” (2Kor 13, 13).
Kasia: „Nikt nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: «Panem jest Jezus».” 1 Kor 12, Proszę Ojca, Św. Paweł jest niezwykłym świadkiem działania Ducha Świętego! Prześladując chrześcijan, nie mógł powiedzieć, że Jezus był jego Panem. A po tym, co zrobił z nim sam Jezus w drodze do Damaszku, stał się autentycznym świadkiem, i to pewnie jednym z najbardziej wiarygodnych dla tzw. intelektualnego świata pogańskiego. Jak to jest, że nie każdemu z nieuznających Jezusa jako swego Pana, nie dane jest przeżyć tak wspaniałego oświecenia, jakie dane było przeżyć Szawłowi?
o. Maciej: Bóg to miłość i miłość jest Jego jedynym językiem. Całe Pismo Święte to przecudowny list miłosny Zakochanego. My jesteśmy powołani do życia, które ma być przepiękną historią miłosną. Miłość to jedyne, co mówi nam Bóg. W Nim nie ma innych słów. To jedyny język. Ale w nas są inne słowa: perfidne kłamstwa, mroczne półprawdy, wstrętne anty-słowa. To wszystko sprawia, że tę cudowność miłości interpretujemy często jako atak na naszą wolność i suwerenność… Przeklinamy, zamiast błogosławić… A On… kocha. Kocha zawsze, czyli nie zmusza, nie wdziera się na siłę, nie wchodzi z buciorami w nasze życie, co nie znaczy, że nas opuszcza… NIGDY! On przybił się do nas, do naszego życia, przylgnął na zawsze i zawsze walczy o każdego człowieka, nie zbrojną siłą, nie agresją, ale ciosami swojej miłości przebaczającej.
Kasia: „Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich. Wszystkim zaś objawia się Duch dla wspólnego dobra. Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest i z Chrystusem. Wszyscyśmy też zostali napojeni jednym Duchem.” – Czyli każdy z nas ma Łaskę od Ducha świętego wystarczającą, aby wybierać drogę do zjednoczenia z Bogiem.
Kościół Jezusa Chrystusa, ze swej natury, jest Kościołem pozbawionym zazdrości. Podobnie jak ręka nie może być zazdrosna o oko, a słyszenie o mówienie , tak jeden sługa Boży w Kościele, nie może zazdrościć innemu jego odmiennej służby, chcąc czynić samemu wszystko, bo wszystko czyni w Kościele tylko JEDEN! … I to osobiście i bezpośrednio. Piękna to wizja Bożego Kościoła, prawda?
o. Maciej: Pawłowa wizja Kościoła jako ciała jest przecudowna! Z pewnością zrodziła się ona jeszcze w Szawle – prześladowcy, kiedy upadł na ziemię i usłyszał „Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?”. Przecież Szaweł prześladował chrześcijan, nie Chrystusa, nie znał Go. Chrystus utożsamia się kompletnie z chrześcijanami. Oto Kościół: My i On – jedno ciało, jedna dusza. Jedność niepojęta, tak realna i prawdziwa, że kiedy popełniam grzech, cierpi całe ciało, kiedy czynię dobro, całe ciało się raduje i wzrasta, kiedy zdecyduję się od tego ciała odłączyć, czynię Chrystusa niepełnosprawnym, niekompletnym!
Kasia: „…tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana.” – Czasem szatani podpowiadają złudne wyobrażenie oparte na kolejnym jego pomyśle wszczepiania nam półprawd. A mianowicie myślę o tym kłamliwym wyobrażeniu, że z Bogiem rozmawia się TYLKO w specjalnych okolicznościach. W szczególnym do tego przeznaczonym miejscu, np. tylko w Kościele, albo np. tylko w szczególnym nastroju, a w naszych domach, proza codziennych czynności, nie jest dobrym tłem do rozmowy z Bogiem.
Tymczasem, choć owszem Kościół jest specjalnym miejscem, to jednak naturalnym stanem człowieka jest nieprzerwany kontakt z Bogiem! I to dosłownie nieprzerwany – myślą – dokładnie taką(sic!) jaką w danym momencie w nas jest, uczuciem dokładnie takim (!) jakie w danej chwili w nas dominuje, nawet jeśli jest to najtrudniejsze z uczuć! Dosłownie wszystko, co w nas jest, należy do Boga w KAŻDEJ chwili i w KAŻDYM miejscu. Sam przecież do nas przychodzi: „TAM gdzie PRZEBYWAMY” i dokładnie trwa we wszystkim, co myślimy i czujemy, np.: gdy „drzwi są zamknięte z obawy przed…”.
Jeśli odczuwamy obawę, złość, gniew, strach, jeśli nie rozumiemy tego, co się z nami dzieje, ani sytuacji, jeśli sami sobie w jakiś sposób zadajemy potępienie, to dokładnie tym wszystkim mamy kochać Boga: CAŁYM umysłem, CAŁYM sercem, CAŁĄ swoja duszą, i to dokładnie w miejscu, w którym jesteśmy. To znaczy dokładnie: TAM GDZIE PRZEBYWAMY! Bo tam gdzie przebywamy, ZAWSZE jest z nami Jezus Chrystus! Nawet w najgłębszym dnie nas przytula – zwłaszcza tam! Jezus jest Bogiem WSPÓŁODCZUWAJĄCYM ze mną i z Tobą. Nazywającym mnie i Ciebie Swoim przyjacielem!
o. Maciej: Ukrywać się przed Bogiem, bo to co czuję, czyni mnie niegodnym stanięcia przed Nim? To dokładnie, tak jak mówisz, perfidia złego! Przecież Bóg jest moim Ojcem, moim Tatusiem. On ZAWSZE troszczy się o mnie – Swojego ukochanego synka. Czym są słowa Boga do Adama, który po grzechu ukrył się ulegając kłamstwu, że już nie jest godzien, że nie może, że to już koniec? „Gdzie jesteś?” – to nie głos policjanta, ale Ojca, który zgubił syna… „Gdzie jesteś, synku? Gdzie jesteś? Adamie, synu mój, gdzie jesteś?”. Nie uciekaj, nie ukrywaj się, nie myśl, że jesteś niegodny, bo czujesz to, co czujesz, bo odkrywasz w sobie pragnienia niskie, może nawet podłe, bo zareagowałeś tak, a nie inaczej… Nie zostawaj z tym sam! Wiesz jak smutne i trudne jest życie beze mnie? Nie uciekaj. Daj się znaleźć. Przyjdź do Mnie. Ja ciebie rozumiem…
Kasia: A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane». J 20, 19-23
A oto ostatnie z pytań: Proszę Ojca, jest Ojciec Kapłanem, powołanym przez Boga w Zgromadzeniu Ducha Świętego. Zwierzył mi się kiedyś Ojciec, że jego serce zamieszkało w szczególny sposób w treści Pisma Świętego, właśnie tam, gdzie natchnione Słowa ukazują nam Zesłanie Ducha Świętego.
Ma też Ojciec swoiste doświadczenie odpuszczania grzechów podczas Sakramentu Pokuty. Proszę opowiedzieć o tym cudownym pomyśle Boga z perspektywy człowieka, który otrzymał tak doniosłą odpowiedzialność! Czy Bóg nie ryzykuje, dając takie zadanie po prostu ludziom?
o. Maciej: Sakramet Pokuty i Pojednania jest cudownym doświadczeniem Pasji Bożej Miłości. W nim Bóg mówi człowiekowi tak bardzo wyraźnie i odczuwalnie: „Kocham cię! Jesteś dla Mnie najważniejszy na świecie”. Bo Bóg nie kocha wszystkich! On kocha każdego z osobna! Ten sakrament dla kapłana to przepiękne doświadczenie. Ja bardzo często dziękuję ludziom po odbytej spowiedzi, że dali się porwać miłości, że przychodząc dali mi okazję do doświadczenia jak pięknie Bóg działa, jak cudownie kocha! Jedyne w swoim rodzaju doświadczenie piękna Boga w drugim człowieku.
My tego tak bardzo potrzebujemy! Żaden kapłan nie jest wolny od własnych słabości. Potrzebujemy tego doświadczenia, tego umocnienia. Ten, kto wyznaje swoje grzechy jest najczęściej na nich skupiony, a z tym łączy się strach, wstyd, niepewność, bo przecież mówi się o grzechach, o tym, co nie wyszło, o rzeczach często bardzo intymnych i nie ma świadomości, jaką przysługę miłości oddaje kapłanowi wyznając swoje grzechy.
Mówiliśmy o tym kilka tygodni temu… Nie grzechy są tu najważniejsze! Nie chodzi o banalną czynność opróżnienia pojemnika z nieczystościami – bardziej oczyszczenia psychiki niż serca. Tak naprawdę wyznanie grzechów, czyli spowiedź, to jedynie jeden z elementów – etapów tego sakramentu. Jego istotą jest przygoda spotkania, zanurzenia się w doświadczeniu Miłosierdzia. Jezus Chrystus umarł za wszystkie nasze grzechy, a „wszystkie” oznacza dokładnie WSZYSTKIE! Tak naprawdę On już wybaczył ci każdy twój grzech, wziął go na siebie, obarczył się twoim złem i jego konsekwencjami. Dlatego sercem tego sakramentu jest przede wszystkim doświadczenie Odkupienia, Zbawienia które Chrystus już zrealizował. Jestem grzesznikiem? Tak! Nie ma co do tego wątpliwości. Jestem grzesznikiem, któremu jednak wszystko zostało już wybaczone!
Sakrament Pokuty i Pojednania to sakrament szaleństwa Miłości, pierwszy dar Zmartwychwstałego; to sakrament powrotu do życia, a życie to relacja. Grzech jest jej brakiem, czyli śmiercią.
O, żebyśmy mogli zawsze przeżywać ten sakrament jako doświadczenie wtulenia się w Ojca, w naszego Tatusia, w Jego pulsujące miłością serce z tą żywą świadomością ubogacania siebie nawzajem. O, żebyśmy potrafili my, kapłani, być zawsze dobrymi narzędziami Jego Pasji Miłości…
Kasia: A jednocześnie święta odpowiedzialność również za sakramentalne życie drugiego człowieka nie dotyczy tylko Kapłanów, bo dokładnie my wszyscy, np. każdym ranieniem człowieka, możemy sprawiać że ten, może zwyczajnie wątpić w Miłość, a w konsekwencji nie szukać jej w Sakramencie Pokuty!
Podczas gdy Spowiedź Święta Jest Czystym Spotkaniem Miłości z Miłością! I tylko Miłością możemy prowadzić siebie i innych do tej radości!
Oto powszechne Kapłaństwo w KAŻDYM człowieku, do którego powołuje Jezus Chrystus KAŻDEGO z nas i to przynosi nam Duch Święty i to dokładnie tam, gdzie przebywamy i dokładnie nam takim jakimi jesteśmy! Tylko czy Bóg spotyka naszą zgodę na to Święte Szaleństwo Miłości?
o. Maciej: Dokładnie tak! Chrystus Zmartwychwstały daje misję odpuszczania grzechów, SWOJĄ MISJĘ, każdemu chrześcijaninowi. Każdy z nas jest wezwany, aby oznajmiać przebaczenie i miłosierdzie. Dlatego daje Ducha Świętego, żebyśmy wypełnieni tą Nadzwyczajnością, którą miał Chrystus żyli w sposób nadzwyczajny, jako Jego narzędzia miłości. On nam tak bardzo ufa, tak bardzo na nas liczy. Ryzykuje? Tak! Ale zawsze ufa i wierzy, ze damy się porwać!
„A Jezus rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20, 21-23).
Te słowa są dla ciebie…




