Nie jesteś potępiony. Jesteś wybawiony. …i to bez twojego wysiłku!

SAM_4203

z o. Maciejem Sierzputowskim CSSp rozmawia Kasia Chrzan.

 Kasia: Ojcze Macieju, postanawiam dziś zaprosić Cię do samej tylko, ale jednocześnie aż!!! Ewangelii niedzielnej J 3, 14-21. Chodźmy więc w tę wędrówkę krok po kroku… i zobaczmy co usłyszymy.

 „Jezus powiedział do Nikodema…”

– podobnie jak każde Słowo w Biblii jest nieprzypadkowe, tak też z pewnością POSTACI, DO KTÓRYCH Jezus przemawia są nieprzypadkowe, czyż nie?

Oto w dzisiejszym czytaniu mamy scenę, w której Jezus podejmuje temat ponadczasowości Siebie i Swojego działania i to doskonale zawiera w jednym (jedynym!!!) zdaniu. A kieruje je do Nikodema właśnie!

Czy w postaci Nikodema, którego podobnie jak Jezusa, tzw. swoi, tzn. Żydzi zamęczyli, tak naprawdę nie kryje się każdy z nas? I to dosłownie każdy, który jest najpierw faryzeuszem, zostaje uzdrowiony przez Miłość Chrystusa, aby potem zostać zaproszonym na wejście z Nim na Krzyż i aby ostatecznie zostać wraz z Chrystusem w Nim wywyższonym? (Jeśli tylko oczywiście zgodzi się być ukochanym przez Boga!)

O. Maciej: W Słowie Bożym nie ma przypadków, wszystko ma swój sens, każde słowo, każdy przecinek. Wydarzenia, postaci są paradygmatyczne, oznacza to, że są dla nas i dla naszego życia wzorcem, z którego możemy nieustannie czerpać konkretne treści.

Faktycznie najbardziej owocnym sposobem spotkania ze Słowem Bożym jest czytanie Go tak, aby to Ono czytało nas, zgodnie ze słowami Psalmu 119: „Twoje słowo jest lampą dla moich stóp i światłem na mojej ścieżce” (Ps 119, 105).

Oczywiście, że w postaci Nikodema, faryzeusza, który pod osłona nocy udaje sie do Jezusa, każdy z nas może odnaleźć siebie, swoje lęki, swoje przywiązanie do utartych schematów, a jednocześnie ogromny niepokój i wielkie pragnienie odkrycia i przeżycia czegoś więcej – doświadczenia Miłości, tej prawdziwej! Tej, która niczego nie żąda, o którą nieustannie krzyczy serce każdego człowieka.

Kasia: A teraz Ojcze wąż, który o zgrozo, stał się specyficznym narzędziem na drodze zbawienia ludzi, które zawsze zaczyna się ludzka decyzją, odpowiedzią na pytanie Boga: kochasz Mnie? Ufasz Mi?

«Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego,” 

Tylko Jezus Chrystus mógł wymyśleć tak doskonałe zdanie, w którym mówi jednocześnie o ludzkim upadku,   o Swojej Śmierci za ten nasz upadek, Zmartwychwstaniu, Wniebowstąpieniu i Zatrzymaniu się Po Prawicy Ojca!

Czyż nie?

A nawet porusza temat Nadziei w ludzkiej pokusie rozpaczy – bo wywyższenie węża jest tak naprawdę informacją dla nas: zobacz kochany-a, tak Cie kocham, że nawet zło, którego dokonujesz wykorzystam, aby Ciebie przemienić! I to Ja – Twój Bóg  przyjmuję konsekwencje Twojego wężowego postępowania, bo wąż jest sprytniejszy od ciebie, jest tak sprytny, że aż zmanipulował cie do tego stopnia, że go wywyższasz czasem w sobie, ale Ja!!! mam Moc jego wywyższenie w tobie moje dziecko zniweczyć, aby ciebie ratować! Nie Ty! Nawet nie próbuj, bo się zatracisz!!! Ja zostanę w Tobie na Krzyżu wywyższony – a Ty, tak jak tamci za czasów wywyższenia węża na pustyni  mieli patrzeć tak i ty patrz i zobacz – jak Ja cie kocham!

Patrz i roztapiaj się we Mnie w rozkoszy Miłości!!!

Czy możliwe Ojcze Macieju jest, aby w takim jednym Chrystusowym zdaniu było aż tyle treści???

 

O. Maciej: Trzeba pamiętać, że Jezus JEST(!!!) Słowem Ojca, odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty…

Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna. Jego to ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy, przez Niego też stworzył wszechświat. Ten [Syn], który jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty, podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi, a dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach” (Hbr 1, 1-3).

Ojciec przemówił do nas przez Syna. W Nim opowiedzial nam o Sobie, przedstawił się, pokazał nam swoje oblicze. Całe Życie Jezusa, każde Jego słowo, gest, postawa to opowieść o Ojcu, ale najwyraźniej powiedział nam o Nim przeżywając swoja godzinę, te, dla której przyszedł, najintensywniejszy moment swojego ziemskiego życia, kiedy został wywyższony tak, żeby wszyscy mogli na Niego patrzeć. Cudowne widowisko (por. Łk 23, 48), wspaniałe przedstawienie prawdy o Bogu, który KOCHA do końca, do ostatecznych konsekwencji. Bóg, który JEST MIŁOŚCIĄ. Bóg, który dobrowolnie umiera, daje się, bierze sobie śmierć, dając nam Życie.

Patrzeć! Patrzeć tak, żeby aż brakowało tchu i, jak powiedziałaś, roztapiać sie w Nim w rozkoszy Miłości!!! To jest chrześcijaństwo! Ta relacja, to KOMUNIA SPOJRZEŃ! Głęboka, ogarniająca serca…

Kasia: „Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.” To człowiek siebie potępia, prawda? Bóg nigdy nie potępia.

O. Maciej: Posłuchaj… Rozsmakuj się w tym… Te słowa powinniśmy mieć wyryte w sercu…

„Teraz jednak dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, nie ma już potępienia” (Rz 8, 1).

„CÓŻ WIĘC NA TO POWIEMY?

Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? 

On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał,

 jakże miałby wraz z Nim i WSZYSTKIEGO nam nie darować?

 KTÓŻ MOŻE WYSTĄPIĆ Z OSKARŻENIEM przeciw tym, których Bóg wybrał?

Czyż Bóg, który USPRAWIEDLIWIA? 

KTÓŻ MOŻE WYDAĆ WYROK POTĘPIENIA?

 Czy Chrystus Jezus, który PONIÓSŁ [ZA NAS] ŚMIERĆ, co więcej – zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i PRZYCZYNIA SIĘ ZA NAMI? 


Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej?

 Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz?

Jak to jest napisane:
Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień,
uważają nas za owce przeznaczone na rzeź.
Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował.

I jestem pewien, że

ani śmierć,

ani życie,

ani aniołowie,

ani Zwierzchności,

ani rzeczy teraźniejsze,

ani przyszłe,

ani Moce,

 ani co wysokie, ani co głębokie, ani JAKIEKOLWIEK inne stworzenie

NIE ZDOŁA NAS ODŁĄCZYĆ OD MIŁOŚCI BOGA,

 która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rz 8, 31-39).

Kasia: „A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki.”

„…ludzie bardziej umiłowali ciemność.” W jaki sposób ciemność przedstawia się człowiekowi jako atrakcyjna? Bo jeśli ktoś – to znaczy konkretnie ja!- ją pokochał, to musiała go przyciągnąć? I wcale nie musiało chodzić zawsze o banalne przyjemności, prawda?

O. Maciej: Światło to prawda, to objawienie, ujawnienie, to WYRAŹNE WIDZENIE… Ciemność to niejasność, to zakrycie, ukrycie… Tak naprawdę ciemność nie jest atrakcyjniejsza od światła, światło jest o wiele piękniejsze, przede wszystkim dlatego, ze światło JEST, istnieje… Ciemność jest jedynie brakiem światła czyli nieistnieniem…

Światło to Życie, to rozkwit, to wzrost; ciemność to śmierć. „Ludzie bardziej umiłowali ciemność”, to znaczy wybrali ciemność, która przysłania prawdę… Bardzo często wydaje się, że o wiele łatwiej jest żyć w kłamstwie, w niejasności, w ukryciu… Wybrali ciemność, bo złe były ich uczynki…

Chrystus jest światłem świata… Kiedy umierał na krzyżu, cały świat zalęgły ciemności… Jedynym światłem był i jest On – Bóg, który umiera dobrowolnie bo KOCHA! Jedyna Prawda, która z miłości obarcza się naszym kłamstwem, bierze je sobie, uwalnia nas z więzów ciemności, grzechu, zła…

„Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8, 12).

Kasia: „Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu”.

Uczynki dokonane w Bogu! Czyli kłamstwo diabła polega na wpajaniu nam półprawdy o tym, że jesteśmy potępieni, ale Prawda jest taka, że – chociaż nasze grzechy zasługują na potępienie, Nidy Bóg nas przez nie potępia, ale właśnie: DOKONUJE ICH W SOBIE!!!! Przecież ja umieram od tej Prawdy!!!

O. Maciej: Diabeł robi wszystko, żeby przekonać nas, iż jesteśmy do niczego i nie zasługujemy na przebaczenie. Problem polega na tym, że to jest prawda ale, jak powiedziałaś, nie cała… Bo faktycznie i obiektywnie my jesteśmy do niczego, popełniamy grzechy i tak naprawdę nie zasługujemy na przebaczenie, mimo to Bóg nam przebaczył i nieustannie daje nam okazję do przeżycia doświadczenia przebaczenia, które On już zrealizował, umierając za każdego z nas.

Przecież dokładnie to przezywamy w sakramencie Pokuty i Pojednania. On, bez żadnej zasługi z naszej strony, wziął sobie nasze grzechy, nasze zło i jego konsekwencje, dając nam ŻYCIE… Mógłbym jakoś zasłużyć na tę Miłość?

Zapracować sobie na nią własnym wysiłkiem, wyrzeczeniami? Nie! I w ogóle nie o to chodzi! Nie mogę i nigdy nie będę mógł na Nią zasłużyć! To nie kwestia wysiłku i silnej woli! Ale jedynie mojego wyboru: czy chcę pozwolić Bogu siebie kochać? Tu ma działać nasza wola, która z różnych przyczyn  może być nawet najsłabsza na świecie!

Bóg kocha, po prostu kocha, bo Bóg JEST Miłością! Zły boi sie panicznie tej prawdy, bo kto ją przyjmie, zwycięża. Dlatego robi wszystko, żeby zatruć nasze serce tym wstrętnym, fałszywym oskarżeniem.

O, pozwolić sie kochać… Dąć sie dotknąć, ogarnąć Miłością Ojca, Jego piękną czułością… Tak po prostu, bez wysiłku, bez zatroskania o zasługi, o zapłatę… 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *